"...Sting wyglądał imponująco, był w znakomitej formie wokalnej i doskonale radził sobie również w wysokich rejestrach. Na trzeci bis odśpiewał pełną piersią a capella "I Was Brought To My Senses", wprawiając w zdumienie muzyków orkiestry, z którą wystąpił. Ale największe wrażenie robią orkiestrowe aranżacje klasycznych hitów Stinga. To one sprawiają, że trasy Symphonicity nie można przegapić. Są wielobarwne, czasem zabawne, a chwilami zachwycające i zaskakujące. Elegancja "Every Little Thing She Does Is Magic" w nowej wersji powoduje, że ciarki przechodzą po plecach. W przypadku "Englishman In New York", za sprawą partii klarnetu predysponowanego do klasycznego aranżu, również udało się osiągnąć sukces. W finale utworu czekała nas niespodzianka. Czy ktokolwiek mógł się spodziewać, że muzycy z sekcji instrumentów dętych odłożą swoje instrumenty i na stojąco zaśpiewają ze Stingiem w antyfonie? (Wyglądali na podekscytowanych i wcale się temu nie dziwię.)" The Globe And Mail